Polski kierowca zespołu RPM zdobywał punkty w dwóch wyścigach w Le Castellet. Jan Przyrowski ma za sobą solidny weekend wyścigowy podczas szóstej rundy Formula Regional European Championship (FREC). Protegowany Akademii Motorsportu ORLEN w jednych zawodach poprawił się aż o 7 miejsc względem pozycji startowej.

Francja pod znakiem stałego progresu

Tym razem kierowcy i zespoły miały mniej czasu na torze, aby przygotować się do kwalifikacji i wyścigów. W piątek odbyły się dwie sesje treningowe, podczas których przez długi czas 17-latek z Rossoszycy plasował się w Top 10. Jednakże nie wszystko układało się podczas ostatnich wyjazdów, przez co kończyło się na 17. i 20. miejscu. W kwalifikacjach tempo uległo poprawie, ale rywale także przyspieszyli. 

Ostatecznie 9. miejsce w grupie A i start z 17. pola. W pierwszym wyścigu Jan Przyrowski zrobił jednak, co mógł i awansował na 13. miejsce. Część rywali jednak popełniała błędy i łamała zasady regulaminowe i wieczorem po aktualizacji wyników pierwszych zawodów Polak był już jedenasty. Niedługo później przeanalizowano jeszcze jeden incydent i wyciągnięto konsekwencje, a kierowca RPM awansował na 10. lokatę. Tym samym sobota zakończona z awansem o 7 miejsc i jednym punktem.

Niedziela przyniosła poprawę wydajności

Jan Przyrowski wspólnie z inżynierami i mechanikami szukał sposobów, aby być w stanie pojechać znacznie szybciej. W drugich kwalifikacjach kierunek zmian okazał się słuszny i 17-latek często notował rekordowy drugi sektor, a po pierwszych przejazdach wszyscy byli blisko siebie. Ostatecznie po finałowych próbach, Przyrowski uplasował się na 5. miejscu w swojej grupie. Ten wynik przełożył się na 9. pole startowe.

Podczas drugiego wyścigu protegowany Akademii Motorsportu ORLEN znalazł się w szerokiej grupie zawodników walczących o 7. miejsce. Różnice pomiędzy kierowcami były bardzo małe i każdy szukał swoich szans. Ostatecznie tempo było bardzo zbliżone i trudno było o awans. Polak wpadł na metę na 9. miejscu i wywalczył cenne 2 punkty dla siebie i zespołu RPM.

W miniony weekend nasz rodak ponownie był znacznie szybszy od zespołowych kolegów z RPM. To przełożyło się na ukończenie wyścigów o kilkanaście pozycji wyżej.

Jan Przyrowski zadowolony z punktów, ale i z niedosytem

„Weekend nie zaczął się dla nas perfekcyjnie i musieliśmy szukać różnych rozwiązań. Po pierwszych kwalifikacjach nasza sytuacja się skomplikowała, ale zamierzaliśmy nadal próbować. W wyścigu zyskałem 4 pozycje i starałem się dalej naciskać. Różnice nie były duże, a okazało się, że rywale popełniali błędy i otrzymywali kary. Dowiedziałem się potem, że mamy punkt za 10. miejsce. A w drugich kwalifikacjach naciskałem, ile mogłem, co dało 5. miejsce w grupie i start z P9. Do drugiego wyścigu podchodziłem ze spokojem i wiedziałem, że czeka nas trochę walki i tak faktycznie było” – powiedział Jan Przyrowski po zakończeniu rundy na torze Paul Ricard.

„Finalnie z Francji wywozimy 3 punkty, było trochę lepiej jak na Węgrzech, ale wciąż mierzę znacznie wyżej. Teraz czeka nas dłuższa przerwa i liczę, że wrócimy silniejsi i nawiążemy walkę o podia. Korzystając z okazji, dziękuję za wsparcie moim Partnerom: firmie ORLEN, Akademii Motorsportu ORLEN, PZM oraz Geothermal Solutions, Łódzkiej Strefie Ekonomicznej, Repiński Transport, Samarite, ENEXA, WTC System, Dopingujemy, Stilo i Ansite!” – dodał 17-latek z Rossoszycy.

Następna runda: Imola

Seria FREC udaje się na około 1,5-miesięczną przerwę od ścigania. Powrót zaplanowano na 4-6 września, kiedy to odbędzie się siódma runda na torze Autodromo di Imola Enzo e Dino Ferrari. Najprawdopodobniej dzień przed weekendem wyścigowym odbędą się dwie sesje testowe, ponieważ Tatuus T-326 nie odbywał jeszcze sprawdzianu na tym włoskim obiekcie.

Cel Jana Przyrowskiego to dalsze postępy, które pomogą jemu i ekipie RPM na udany finisz sezonu 2026. Jeszcze dużo punktów jest do zdobycia, a walka o czołową dziesiątkę klasyfikacji generalnej jest w zasięgu 17-latka z Rossoszycy.